16.12.2014

Beberazek dla każdego!

Historyczna, bo pierwsza animowana okładka "Świerszczyka".

Tworzyłyśmy ten numer w środku lata, upalnego w Polsce a deszczowego w Teutonii. Magda Kiełbowicz pisała o Świętach jedząc waniliowe lody na bałtyckiej plaży. A ja dziergałam śnieg i jemiołę przy "The Greatest Christmas songs", doprowadzając Wiewióra do szału słodkim zawodzeniem do niewątpliwych hitów Wham.

Ruszajcie społeczności na kioski, Empiki i poczty.
Beberazek w przystępnej cenie dla każdego.
Zwłaszcza Kaczka niech wpatruje się uważnie w choinki.
Zażyczyła była sobie portretu wisielczego na choince. Pani mówi, Pani ma!

Ten numer polecamy szczególnie: znudzonym świątecznymi porządkami, miłośnikom kotów, poszukiwaczom szczęścia, wielbicielom rybek akwariowych, fanom Doktora Who (muszka!) i tropicielom autobiograficznych trendów w ilustracji. Spoiler!

Dla lepszej ekspozycji szczegółu: klik w obrazek!

Ho! Ho! Ho!
Szalenie nam się ten śnieg podoba.

11.12.2014

Bebebiurwa - koniec pewnej ery


Dawno tu nie było beberazków z kolana. Zatem proszę!
Jeden z ostatnich bazgrołów kobiety parcującej. Będę za tym tęsknić.


 Od tygodnia byliśmy już sami. On i ja. Ja i on.
Idealista z sercem do muzealnych wystaw, obsypany srebrem architekt-artysta, szef.
Oraz Pani Kredka w procesie przeistoczenia, Ziemia Okupowana z Planetą Brzucha, graficzny dwupak z miesiąca na miesiąc coraz bardziej przypominający kopułę Bazyliki Św.Piotra.

Zamykaliśmy drzwi za kolejnymi kolegami, zjedliśmy wszystkie pożegnalne ciasta (głównie ja), wypiliśmy wszystkie pożegnalne herbaty (ja) i szampany (on), wypowiedzieliśmy wszystkie pożegnalne słowa.

Nastała cisza. W której dziergaliśmy kolejny i jedyny projekt.
On w cegłach, my w literobrazkach.

Wczoraj punkt trzynasta spakowałam swoje kredki, wyłączyłam monitor, wrzuciłam na ząb niszczarce tonę papieru i rzuciłam w echo pustego biura: No to idę.

Szef z ramiennym lumbago popatrzył krzywo, może nawet smutno. Nie zapłakał. Zażądał za to portretu Potomka oraz szczegółowego raportu z przebiegu lądowania - O takie rzeczy może prosić tylko ojciec czwórki dzieci. Kazał wziąć ze sobą klucz, wpaść z Potomkiem na audiencję i zapewnił, że jabłeczny komputer będzie na mnie czekał.

Miło.
Rozpłynęłam się w konturach dopiero na ulicy.

Tymczasem czas do świąt sponsorują skrupulatnie kolekcjonowane nadgodziny i urlopy, kredkowe wyzwania dużego kalibru (nie mogę jeszcze Wam opowiedzieć) oraz mniejszego (też Wam nie powiem, ale wiedzcie, że macza w tym swój kuper Kaczka).

Oraz Robótka. Czy widzieliście już jaki tajfun się nad Niegowem rozpętał?! W ramach ratowania magazynów od powodzi, Dyrekcja wydała specjalny dekret: Pierwsze kartki i podarki rozdane będą już w najbliższą niedzielę. A wy myśleliście, że nie macie supermocy?!  Buhahaha! 

03.12.2014

"Mikro-Tragedia" - trylogia, część II



c.d.n.
Odcinek I do obejrzenia tutaj: Klik!

p.s. A poza tym wiecie....Robótka :) 

19.11.2014

Święty Graal, czyli szkoła rodzenia po teutońsku

Znaleźliśmy położną.

Gdyby był to blog niemieckojęzyczny dla rodziców z Bawarii, mogłabym ten post na tym skończyć. Ale, że nie jest, gwoli wyjaśnienia pociągnę wątek dalej.

- Musicie znaleźć położną - zaklinali Teutończycy na wieść o Potomku. - Położna jest bardzo ważna. Będzie strażnikiem między wami a medycyną. To człowiek zaufania. Wieża słoniowa, miecz obosieczny i arka przymierza. To ona odpowie na wszystkie wasze pytania w czasie ciąży oraz po.
(...)
- Czy masz jakieś pytania? - zerkając na zegarek zapytała położna na koniec zapoznawczego spotkania jeden do jednego.
- Nie, jak na razie żadnych - odpowiedziałam z nadzieją, że podczas obowiązkowej szkoły rodzenia choć raz zapyta jak, się czuję i nie urządzi kolejnego godzinnego wykładu na temat szkodliwości szczepionek. Krzesło było drewniane, obite tęczową plecionką z Nepalu. Na stole woda w karafce z utopionym kryształami. Na podłodze eko-wełna, wielowarstwowo. Na ścianach liczne wizerunki Buddy uśmiechające się pobłażliwe tuż obok Jezusa w cierpieniu. Pachniało paczuli. Na wizytówce w zielone mazaje obietnica (w wolnym tłumaczeniu z teutońskiego New Age):

Perpetua Paschalina
Położna
Kosmiczne transformacje 
Nowe przestrzenie leczenia ludzi, zwierząt, 
mieszkań, środowiska, przemysłu i rolnictwa 

(...)
Szkoła rodzenia jest obowiązkowa. Bez tajnych kompletów Perpetua Paschalina kategorycznie odmawia wykonania obowiązków poporodowych. Musimy się poznać. Intymnie. Amen. Zatem w poniedziałkowy wieczór wspięłam się na trzecie piętro bez windy. Usiadłam na wełnianym kocu wśród innych ciężarnych na wełnianych kocach. Między nami miseczki z eko-żelkami i eko-preclami z mąki żytniej z pełnego przemiału (i nie, one nie smakują jak "te z pszenicy a nawet lepiej".). I znowu woda w karafkach z omszałymi kryształami.

Przyczynek do konsternacji:
Przy rundzie zapoznawczej okazało się, że jestem jedną z dwóch nowicjuszek na drodze ku kosmicznej transformacji. Pozostałe obecne kiblują na tym kursie już drugi lub trzeci raz z rzędu. Dobrowolnie. Oczekuję, że niebawem zademonstrują jak lewitować centymetr nad ziemią.

Konsternacja stopnia I:
 Zaczęło się od niewinnego pytania:
Czy zauważyłyście w swoim ciele jakieś zmiany od kiedy jesteście w ciąży?
....dotknęłam planety mojego brzucha....
Błąd! Trzeba się było publicznie zwierzyć, jak inne Planety, z wiecznych konstypacji, nadmiernej potliwości, spontanicznego nietrzymania moczu, świądu skóry lub chociaż bezsenności.
W tym towarzystwie jestem spalona.

Konsternacja II stopnia:
Homeopatia jest lekiem na całe zło.
Złem jest biała mąka i cukier.
Pizzę spożywać nie częściej niż raz w tygodniu.
Na zgagę oblizywać czubek noża smarowany musztardą.
Ciekawostka kulturowa: Teutonkom w ciąży wypadają włosy. Masowo.
Nad Wisłą wręcz odwrotnie.

Konsternacja III stopnia - ćwiczenia praktyczne:
Wyobraźcie to sobie:


Siedem dorosłych kobiet z zaawansowanych stanach błogosławieństwa chodzących w kółko na palcach z rękami podniesionymi do góry (cytuję: "żeby było trudniej") i wydychających głośno na literę "a". Przez minutę. Dziesięć razy.

Konsternacja IV stopnia, czyli apogeum:
Perpetua Paschalina zarządziła:

Połóżcie się wygodnie. Bebe czy aby jesteś pewna, że w tej pozycji jest ci wygodnie?! W domyśle: Na plecach ze zgiętymi kolanami nikomu nie może być wygodnie. Zamknijcie oczy. [Tu zaczyna płynąć muzyka gongów wszechświata]. Oddychaj przeponą. Z kolejnym wdechem wyobraź sobie, że wdychasz błękit bawarskiego nieba. Czy ona ma na myśli szarą masę wiszącą nad Bawarią od miesięcy? Wdychasz ten błękit powoli przez nos, płuca, przeponę, głowę twojego dziecka, jego brzuszek, twoje nogi, a wypuszczasz waginą. Powoli.
[Tu któraś z uczestniczek osiągnęła stan nirwany i zaczęła chrapać.]

Bądźcie ze mnie dumni! Udało mi się nie parsknąć śmiechem.
Czym, mam nadzieję, zbliżyłam się do transsubstancjacji.
Do kosmosu jeszcze tylko(?!!^%#@*) siedem razy po dwie godziny.
W tym dwa posiedzenia w obecności partnerów.....ciekawe którędy oni będą wydychać błękit.

p.s. Nadal nie wiem, o co zapytać położną.

17.11.2014

Jest Robótka do zrobienia...

Proszę szanownej gawiedzi, jest Robótka....

Sztandar Robótkowy jak najbardziej do kalkowania, kopiowania,
na wirtualne ściany do przyklejania. Przy zapotrzebowaniu na inne formaty - krzyczcie!

Werble i fanfary! Potomek wywija na orbicie koziołki.
Przecinamy wstęgę. Ciach! Już po raz piąty [1]!

Niniejszym Robótka 2014 startuje i liczy na Wasz przyczynek w rozpętaniu kartkowej zamieci w Domu Opieki Społecznej dla Dzieci w Niegowie. Bo oni tam na Wasze słowa czekają. Jak nikt inny na świecie. Przyklejeni do szyb, w progach drzwi, przebierając nóżkami.
Czekają. Serio.

Nie zawiedźcie.
[Kaczka ze stresu wyskubała już niemal wszystkie pióra z kupra. Bebe z błogosławioną Planetą denerwować się nie może, więc wierzy w Was po prostu całym swym galaktycznym jestestwem.]

Na okrągłą rocznicę, wynajęłyśmy Robótce kawałek internetu.
Zapraszamy w kapciach i z herbatą w ręku, stałych bywalców i nowych uczestników, o tu:
Jestrobotka.blogspot.com
Przybywajcie licznie! Rodzinami, biurami, podwórkami, szkołami, kołami gospodyń wiejskich, klubami golfiarzy, peletonami, fabrykami i zrzeszeniami. Zapraszajcie, namawiajcie, przypominacie. Miejsca starczy dla wszystkich.

[1] Bardzo ta piątka Komitet Dezorganizacyjny wzrusza. Bo oznacza, że jest w narodzie moc! Moc jest w Was! Pamiętajcie! Zwłaszcza w szare dni.

15.11.2014

Ogłoszenie specjalne

... gdyż trzeba wam wiedzieć, że w tym roku, z okazji pięciolecia Komitet Dezorganizacyjny wynajął  dla Robótki pustą halę wystawową na samym końcu internetu. I ostatnio właśnie tam się głównie krząta w ramach roboczoblogogodzin.

Bebe maluje ściany w rzucik,  wiesza obrazy, przycina frazy i krzyczy na kaczkę, gdy ta maca czcionki. kaczka maca czcionki, leje wodę i rozstawia słowa po kątach. Bebe chodzi [1] za kaczką, wzdycha ciężko, nadmiar słów pakuje w czarne foliowe worki i wrzuca do pojemników z frazą używaną.

Jeszcze chwilę, dajcie nam jeszcze chwilę.
Otworzymy drzwi z nadzieją, że ustawiona pod nimi kolejka Robótkowiczów wpadnie do środka jak na wyprzedaż w niemieckim supermarkecie.
(Szczerze się ucieszymy, jeśli przy tej okazji zostaniemy stratowane.)
Że się znów żaden z Dzieciaków Starszaków nie ukryje przed kartką z życzeniami.
Że się wam tam spodoba.
Że podlinkujecie, podacie dalej, że się dobro będzie toczyć.
Jeszcze chwilę, dajcie nam jeszcze chwilę, dobrze?

[1] kuśtyka! z kolanem popsutym przez Potomka

11.11.2014

O Losie! - o idealnym momencie na Potomka


 Wyjdzie człowiek na chwilę z biura, jeszcze się z gąską nie przywita, a szef w tym czasie jak ten Filip w konopiach urządzi masowe zwolnienia.  Bebe w dwupaku, gatunku pod ochroną prawną, zwolnić nie może. O ironio! O losie!

Nie obrażę się Potomku, jeśli złożysz reklamację.
Wszak zacząłeś swą mejozę z rodzicami na pełnych etatach.
Dwa tygodnie później, Wiewiór krzątał się już w fartuszku wiewiórki domowej.

Idealny moment na Potomka to mit i blaga.
Pobożne życzenie do Rademenesa.
Tylko gdzie ten kot?

(...)
Kiedy to pisałam, Wiewiór w swej spontaniczności dostał pracę.
Tym razem na południu Dużego Miasta.
Otwierają się nowe drzwi. Na oścież.
Rozsypuje logistyczna układanka z tysiąca i jednego elementu:
Przeprowadzka przed czy po?

Wniosek zostaje ten sam:
Idealny moment na Potomka:
Prośba, błaganie, petycja.

O Losie!

Uprzejmie proszę o pozytywne...