Image Slider

Blogowa Eurowizja

16.01.2012


W konkursie Eurowizji nie można głosować na własne podwórko. Co roku Turcja otrzymuje zatem maksymalne 12 punktów od Niemiec, bez względu na poziom prezentowanej piosenki. Dlaczego? Bo mniejszość turecka w Niemczech, nie jest znowu taka mała, a niemieckie telefony ma i nie zawaha się ich użyć.

W blogowej Eurowizji Bebeluszkowa mniejszość w Polsce najwyraźniej nie jest taka silna. Z miejsca 6 spadła po weekendzie na 11, co oznacza, że jeśli do przyszłego czwartku nie wespnie się o choćby jeden schodek, to wypadnie z gry. Bebe nie ma znajomej szkoły ani fabryki, nie poleci jej żaden sławny blog a nawet Korwin Mikke. Ba! Sama na siebie też nie zagłosuje, bo organizatorzy konkursu  postanowili zdyskryminować blogerów na emigracji i zamiast glosowania internautów urządzili glosowanie telefonautów, i to tylko tych z numerem polskim. Do takich Bebe nie należy. Nadzieja li i jedynie w ziomkach w kraju ojców, że nie pożałują tych 123 groszy, że szepną dobre słowo współlokatorom, że nie będzie im głupio w bebeluszkowym imieniu poprosić o smsa, że roześlą wici fejsem i pantoflem.

W kupie siła! Obudź się Bebeluszkowa kupo! Działaj!

Bebe zakasała rękawy, stanęła na barykady i agituje. Kręci się jej w głowie od emocji, ale gardło coraz słabsze. W przypływie desperacji gotowa jest nawet położyć się na torach i jak przeciwnicy atomu w Czarnym Lesie, dać się naświetlić przewożonym tą drogą radioaktywnym odpadom. Byle do czwartku, mamroce nieprzytomnie. Nie po to trenowała boks w czerwonych rękawicach, żeby się poddać na ostatniej prostej. Będę jak Rocky, Będę jak Rocky....

p.s. Magiczne sztuczki pt. kilka smsów z tego samego numeru, nie działają.

Rocznica

13.01.2012
Spieszę donieść, że po pierwszym dniu głosowania Bebe na miejscu 5 z 420 zgłoszonych blogów w swojej kategorii! Uhuhu!!!! Kłaniam się usłużnie i dziękuję za wsparcie!

Konkurencja nie śpi, trzeba więcej SMSów! Chwytajcie za telefony (swoje i bliskich) i głosujcie!
Aby zagłosować na blog Bebeluszka należy wysłać SMS o treści G00404 (te 0 to zera) pod numer 7122. Każdy głos się liczy, ale z jednego numeru można wysłać tylko jednego smsa.


Konkurs konkursem a życie toczy się dalej:


Zdjęcie: Maria Brinkop
Trzynastego w piątek, a ja siedzę i myślę, co by tu napisać o Bebe i Wiewiórze. Okazja jest, bo dzisiaj stuknęło im okrągłe pięć lat pożycia. Tylko słów brakuje. O miłości pisać to kopać sobie dołek. Albo wychodzi za różowo i puchato, albo za sucho, albo zbyt ckliwie, a nie daj Panie B. za słodko! A między Bebe i Wiewiórem była raczej wielka cisza. Ciemna, chłodna i bardzo pusta.

Dokładnie pięć lat temu Bebe westchnęła nad licznymi mailami pisanymi w głuchy eter, nad kołdrą coraz to zimniejszą i nadzieją, co głupia umiera ostatnia. Przestała oczekiwać, że między nimi się w końcu uda. Tymczasem Wiewiór usiadł do komputera na Zielonej Wyspie. Tego dnia nie wiało i modem obwieszczał połączenie ze światem. Bebe animowała poklatkowo ryby na dyplom, gdy Wiewiór napisał:

Okay.

Może nie było to najbardziej romantyczne słowo w słowniku, lecz wypełnione ciepłem a może i pożądaniem. A przede wszystkim komunikowało to, co już od dawna chciał powiedzieć. Była 16:45, a Bebe do dziś przechowuje tą wiadomość.

Blog Roku: Nie krępujcie się, głosujcie!

12.01.2012
Drodzy lubiący, podglądający i ci po prostu życzliwi oraz hojni!
Wasza cierpliwość i kieszenie zostaną niniejszym wystawione na wielką próbę. Proszę się trzymać foteli, będzie się trzęsło!




Prestiżowy konkurs na Bloga Roku 2011 w edycji VII ruszył pełną parą na Onet.pl. Bebe zgłosiła się do biegu w kategorii blogów literackich, otrzymała numerek i czeka w dresiku na ławeczce. Ale czy dane jej będzie wystartować zależy tylko od Was!

Od dzisiaj do przyszłego czwartku (od 12 do 19 stycznia) trwa drugi etap konkursu, w którym to internauci wybierają ulubione blogi (w najfajniejszym dresiku). A wybierają jak? Konkurs jest blogowy, internauci sieciowi, zatem głosy można oddawać rzecz jasna smsem! Jedyna nadzieja w tym, że sms nie pójdzie na marne, a na cele charytatywne. Bebe ma głęboką nadzieję, że serduszka WOŚPu tlą się jeszcze na Waszych klapach.

Dozgonna wdzięczność gwarantowana! 

Kto Bebeluszkowi życzliwy, niech się nie krępuje a chwyta za telefon i wysyła 

sms o treści: G00404 
pod numer:  7122

Uwaga! W numerze bloga znak 0, to cyfra zero. Pamiętaj, także, aby nie wstawiać w SMS spacji!  Każdy głos się liczy, ale z jednego numeru można wysłać tylko jednego smsa.
 
Koszt: oszałamiające 123 groszy z vacikiem*



Dla znajomków zagramanicznych: 
Niestety, głosować można tylko z numeru telefonu polskiego operatora sieci Era, Plus, Orange lub Play.

Agitujcie Bebeluszkowi Fankowie przy śniadaniu, w biurze, pod kołderką, na twarzoksiążce i w elektrolistach! Niech naród głosuje! Niech słowotwórcy się cieszą! Niech się dzieje!

10 blogów z największą ilością smsów na koncie ruszy do biegu pod czujnym okiem jurorów, którzy zdecydują o tym, kto zaadoptuje statuetkę, sławę, promocję i nagrody (na przykład taki laptopik, co ma polską klawiaturę....Bebe marzy.).

Uniżone howk!



Dla zainteresowanych terminarz Konkursu
12.01.2012 - 19.01.2012 - nominowanie blogów (głosowanie SMS)
19.01.2012– 07.02.2012 – nominowanie blogów (głosowanie SMS) do wyboru Bloga Blogerów
02.02. 2012 - ogłoszenie nominacji Jury z poszczególnych kategorii tematycznych
14.02.2012 - wyświetlenie zwycięzcy Bloga Blogerów
16.02.2012 – Gala

  
http://blogroku.pl.

Jaśmina, Pierworodna i Planeta

9.01.2012
Epicentrum uwagi ostatnich 24 godzin.

Jaśmina połknęła kolejną Planetę, nadzwyczaj małą. Nowy kosmonauta wyląduje lada tydzień. Tymczasem Pierworodna z bycia wszechświatem przeistoczyła się w jego epicentrum. Epicentrum zdarzeń, myśli i czynów, tak własnych, jak i reszty ludzkości w postaci Mamusi i tych dwóch nowych dorosłych, co latają za nią krok krok i zabraniają łowić skarby w koszu na śmieci. Mamusia nazywa ich Mamusią i Tatusiem, ale przecież Mamusia jest jedna! I do tego moja!

Pierworodna Jaśminy na barkach Wiewióra wygląda przez okno na świat.
- Pusciłaś bonka. - oznajmił oczywiste Wiewiór jedynym znanym zdaniem w swym polskim słowniku.
- Baj! (Ball czyli piłka - przypuszczenie Jaśminy) - Pierworodna pacnęła go po łysiejącej głowie i się pokochali.

Wiewiór padł o dziewiętnastej trzydzieści. Pierworodna nadal robi syrenę strażacką na kolanach Jaśminy. W dół, w górę, w dół, w górę. Świat winduje w oczach Pierworodnej, aż zawartość drugiej butelki ląduje lepką plamą na Planecie.

Ulga, czyli cisza przed burzą.

Małe, ciepłe ciałko leży ciężkie na kołdrze w kratkę. Wzdycha przez sen, a z nią w nirwanie ulgi Mamusia i Mamusia Mamusi z odległości sofy.  Pierworodna jest słodsza od czekoladowej kaszanki numer dwa, która nota bene, zniknęła w zupełnej, jakby błogiej, ciszy. Cukier i hormony robią swoje i już nikt nie chce wysyłać Pierworodnej w kosmos.

Wiewiór obudzony poranną syreną Pierworodnej. Godzina 5:43, czyli środek nocy:
 - Nasz potomek będzie sam kładł się do łóżka, ok? A rano będzie wysyłał maile i twittował, aż się obudzimy.

Chodź pomogę ci zamknąć to szkiełko w tym fajnym czarnym pudełku z fajnymi guzikami.
Pojechały dziś w samo południe. Jasmina z Planetą w futrze, a Pierworodna w błogim stanie nieświadomości. Wiewiór wrócił z pracy, zastał Bebe półprzytomną ze zmęczenia i filozofuje:
- Może z własnymi dziećmi jest jak z własnymi bąkami.
- Nie śmierdzą?
- Nie, łatwiej z nimi wytrzymać.



p.s. Lektura uzupełniająca o Jaśminie i Pierworodnej:
Kapusta czyli Bebe babcią!

Rok Słowotwórcy

5.01.2012
Przed świętami w czarnoleskiej telewizji nogi uginały się pod suto zastawionymi stołami, eleganckie kury domowe w moherowych sweterkach piły tysięczną filiżankę kawy z amerykańskim uśmiechem na ustach a najnowsze telefony komórkowe tańczyły na ulicach z butelką wyjątkowo świątecznej Coca-Coli. Tuż po świętach nastąpił mikro boom na środki przeczyszczające i zieloną herbatę. Ale nie upłynęła jeszcze pierwsza godzina pachnącego nowością roku, a moherowe swetry wskoczyły w obcisłe sukienki, by przekonywać z ekranu, że droga do życiowej nirwany prowadzi przez punktowanie każdej kanapki i zamianę każdego posiłku na szklankę czegoś różowego z saszetki, co moher górnolotnie nazywa koktajlem. Skutkiem ubocznym jest lepsza praca i wiara, że moher jest znowu kobietą.

Bebe zatyka sobie bolące ucho watą i myśli, że może czas na kolejny kawałek czekoladowej kaszanki.
Kaszanka okazała się ogromnym czekoladowym muffinem nadziewanym czekoladą i przykrytym czekoladową ulepą. Wszystko zapakowane w czarną plastikową doniczkę z pokrywką i sreberko, które jest złote (czyli złotko?). Jak Bebe nie lubi niczego o smaku czekolady, tak czekoladowa kaszanka jest wyjątkiem potwierdzającym regułę. Do złudzenia przypomina murzynka z czasów bebeluszkowego dzieciństwa. Bułka Młodsza w zamierzchłej fazie opętania kuchennego piekła takie, co sobotę według przepisu z zatłuszczonego zeszytu w kratkę. Na polewę stężała masa z kostki margaryny, ulepszonej pół kilo cukru i kilkoma łyżkami kakao. Oj jak to smakowało! Bebe kroi sobie hojny kawałek, a do tego koktajl z tłuszczu i białka, szklanka mleka 3,8%.

Na nowy rok postanowienie jest jedno: pięćset słów dziennie. Słów wiekopomnych, bo naukowych. Bebe ma silne postanowienie zasłużyć na doktorski tytuł pod choinkę 2012.O ile nie okaże się, że to nie był przypadek, że Majom skończył się długopis właśnie na 24.12.2012. Tylko nie wiadomo o której świat dokona żywota o 24:12, czy o 12:24...no i według której strefy czasowej? Majów czy Betlejemskiej?
Skoro to koniec, to po cholerę Bebe ma spędzać ostatni rok swojego życia na pisaniu czegoś, co przy pomyślnych wiatrach przeczyta tylko Wielki Egzaminator???

"Żyj każdym dniem, jakby miałby to być twój ostatni." Czas otworzyć drugą kaszankę.

Milczenie karpia i kałuże na szczęście

2.01.2012
Na dobry początek pachnącego jeszcze nowością roku rozwiązanie konkursu świątecznego.

Guziki - całuski. Jeszcze gorące prosto z taśmy produkcyjnej.

Czytanie i oglądanie odpowiedzi konkursowych jest lepsze od filmów z Hugh Grantem. Serce roście a łza w oku się kręci. I co z tego, że pachnie kiczem i kapustą, ale jest pięknie! I niech już tak pięknie pozostanie!

Po walnej naradzie Słowotwórcy z Bebeluszkiem niezmiernie miło jest nam ogłosić, że nagrody główne za najciekawsze wypowiedzi otrzymują Myfonia i Aurora. A paczuszkę dodatkową otrzymuje Igniss

To pierwszy bebeluszkowy konkurs, i jest szansa, że nie ostatni. Dlatego też, a także bo Bebe może i chce, wszystkich innych biorących w konkursie udział też nagrodzi. A co! Na dobrą wróżbę :) wylosujemy dla was po jednym bebeluszkowym kolorowym guziku, czy jak mówił Piotruś Pan, całusie. Proszę zatem hurtowo o adresy wysyłkowe na bebeluszek@gmail.com a całusy do was popłyną***


°°°
A poniżej dwie najciekawsze odpowiedzi w pełnej krasie:

Od Myfonii: 
Lubię  „pękać” wszystkie kałuże w drodze na Wigilię, nie mogę  ominąć żadnej – taka wróżba, na szczęście. 
Lubię  smak opłatka, którego zawsze jest za mało, bo spałaszowany za babcinym kredensem jeszcze przed życzeniami, wcale nie chce się rozmnożyć…
Lubię  blask pierwszej gwiazdki i cichy szelest spod choinki – to pies – dyskretnie rozpakowuje prezenty.
Lubię  widzieć dawno niewidzianych i myśleć o tych, których pewnie kiedyś spotkam, tam…
Lubię  gdy przy rodzinnym stole mieszają się języki, których choć nie znam biegle – rozumiem bez słów.
Lubię  powtarzalne – potrawy, gesty, zwyczaje – smakujące niecodziennie w tym jedynym dniu…

Od Aurory: 
Kocham Święta. W Świętach kocham zwłaszcza karpia w galarecie.

I chcę z niego brać przykład.
Dlatego też postanowiłam... milczeć w te Święta.

W końcu ta noc ma być c i c h a.
Bo dzieje się cud! Rodzi się ... miłość. Przynajmniej w tym roku, w moim życiu... To były naprawdę magiczne Święta, bo spędzone z Panem Magikiem. Więcej nie zdradzę, bo obiecałam być milcząca jak karpik... :D 

 °°°

*** za zły adres, lenistwo poczty i listonoszy bez GPSa nie odpowiadam.

Czekoladowa kaszanka

23.12.2011


Wiewiór pracuje, a Bebe - curą domesticus. Miesza bigos przy teoriach socjologicznych interakcji. Z jednym okiem w notatkach z fenomenologii składa koślawe gwiazdy z papieru, które nijak nie chcą dorównać złotemu aniołowi origami autorstwa Wiewióra. Przeszła na dietę opartą o tubylczy wypiek świąteczny, co jej chyba nie służy, bo w rajtkach coraz luźniej. Pisze plany ukończenia wiekopomnego dzieła naukowego, a o północy robi świąteczne zakupy w pobliskim supermarkecie: połowa karpia z wytrzeszczonym okiem, tona twarogu homogenizowanego na sernik, mąka najbielsza na lazanię, nugat do dwóch pieczonych jabłek i najmniejsza kapusta w szpic na bigos. Jaka szkoda, że to święta we dwoje!!! - krzyczą geny polskiego dobrobytu stołowego.

Bebe oswaja poddaszowe gniazdo obrazkami z dzieciństwa i zdjęciami z wakacji, lustrem zawieszonym w sypialni i parą kolorowych miseczek. Wieczorami zdradza Wiewióra z ciałem profesorskim na Skypie. Ciało bowiem zdeterminowane jest silnie kaganek oświaty nieść nawet i pod samą choinkę! Jak to dobrze, że to święta we dwoje. - szepczą nerwy na niteczkach zawieszone. Tylko cynamonowych gwiazdek i waniliowych księżyców brak. Upiec własnych nie ma jeszcze na czym, a kupne w cenach zawrotnych po trzy i pół książki za kilogram.

Nic to, mama Wiewióra z prezentami przesłała chocolate pudding razy dwa, co Wiewióra wprawiło w osłupienie. W kraju jego przodków, zadziwiająco do bebeluszkowego podobnym, pudding to bowiem kaszanka. Czyżby kaszanka w wersji czekoladowej, czyli poslki salceson? Okaże się w pierwszy dzień świąt, który na szczęście Wiewióra jest dniem drugim, bo do otwarcia prezentów zostało mu już tylko jedno spanie. A że Święta odbędą się w stylu łączonym Wiewiór łata najdłuższe skarpety, żeby o świątecznym poranku zmieściły się w nich nie tylko pomarańcze.


Choinka z metra cięta przekracza zdolności budżetowe, w związku z czym Wiewiór wykazał się miłosierdziem i zaadoptował w supermarkecie chudą choinkę made in china. Plastikowe kulki vel poranna rosa na gałązkach gratis. Drzewko nie sięga mu nawet do kolan, a sztuczna ikra rybia sypie się, ku uciesze nowego ojca, na dywan suto, co objawia się charakterystycznym chrzęstem nadal dziurawą skarpetą. Wiewiór nowego członka rodziny ubrał odświętnie, opatrzył w perukę z anielskiego włosia, umieścił na piedestale z pudełka po ciastkach.  Jak to dobrze, że to święta we dwoje. - cieszy się Wiewiór myśląc o tych licznych studenckich razach bez drzewek, bliskich a nawet chleba z masłem. Z Bebe w ramionach wdycha święta przy blasku niemrugających lampek i chyba po raz pierwszy w życiu zaczyna je po prostu lubić.

Auto Post Signature

Auto Post  Signature