Przed świętami w czarnoleskiej telewizji nogi uginały się pod suto zastawionymi stołami, eleganckie kury domowe w moherowych sweterkach piły tysięczną filiżankę kawy z amerykańskim uśmiechem na ustach a najnowsze telefony komórkowe tańczyły na ulicach z butelką wyjątkowo świątecznej Coca-Coli. Tuż po świętach nastąpił mikro boom na środki przeczyszczające i zieloną herbatę. Ale nie upłynęła jeszcze pierwsza godzina pachnącego nowością roku, a moherowe swetry wskoczyły w obcisłe sukienki, by przekonywać z ekranu, że droga do życiowej nirwany prowadzi przez punktowanie każdej kanapki i zamianę każdego posiłku na szklankę czegoś różowego z saszetki, co moher górnolotnie nazywa koktajlem. Skutkiem ubocznym jest lepsza praca i wiara, że moher jest znowu kobietą.
Bebe zatyka sobie bolące ucho watą i myśli, że może czas na kolejny kawałek czekoladowej kaszanki.
Kaszanka okazała się ogromnym czekoladowym muffinem nadziewanym czekoladą i przykrytym czekoladową ulepą. Wszystko zapakowane w czarną plastikową doniczkę z pokrywką i sreberko, które jest złote (czyli złotko?). Jak Bebe nie lubi niczego o smaku czekolady, tak czekoladowa kaszanka jest wyjątkiem potwierdzającym regułę. Do złudzenia przypomina murzynka z czasów bebeluszkowego dzieciństwa. Bułka Młodsza w zamierzchłej fazie opętania kuchennego piekła takie, co sobotę według przepisu z zatłuszczonego zeszytu w kratkę. Na polewę stężała masa z kostki margaryny, ulepszonej pół kilo cukru i kilkoma łyżkami kakao. Oj jak to smakowało! Bebe kroi sobie hojny kawałek, a do tego koktajl z tłuszczu i białka, szklanka mleka 3,8%.
Na nowy rok postanowienie jest jedno: pięćset słów dziennie. Słów wiekopomnych, bo naukowych. Bebe ma silne postanowienie zasłużyć na doktorski tytuł pod choinkę 2012.O ile nie okaże się, że to nie był przypadek, że Majom skończył się długopis właśnie na 24.12.2012. Tylko nie wiadomo o której świat dokona żywota o 24:12, czy o 12:24...no i według której strefy czasowej? Majów czy Betlejemskiej?
Skoro to koniec, to po cholerę Bebe ma spędzać ostatni rok swojego życia na pisaniu czegoś, co przy pomyślnych wiatrach przeczyta tylko Wielki Egzaminator???
"Żyj każdym dniem, jakby miałby to być twój ostatni." Czas otworzyć drugą kaszankę.
Bebe zatyka sobie bolące ucho watą i myśli, że może czas na kolejny kawałek czekoladowej kaszanki.
Kaszanka okazała się ogromnym czekoladowym muffinem nadziewanym czekoladą i przykrytym czekoladową ulepą. Wszystko zapakowane w czarną plastikową doniczkę z pokrywką i sreberko, które jest złote (czyli złotko?). Jak Bebe nie lubi niczego o smaku czekolady, tak czekoladowa kaszanka jest wyjątkiem potwierdzającym regułę. Do złudzenia przypomina murzynka z czasów bebeluszkowego dzieciństwa. Bułka Młodsza w zamierzchłej fazie opętania kuchennego piekła takie, co sobotę według przepisu z zatłuszczonego zeszytu w kratkę. Na polewę stężała masa z kostki margaryny, ulepszonej pół kilo cukru i kilkoma łyżkami kakao. Oj jak to smakowało! Bebe kroi sobie hojny kawałek, a do tego koktajl z tłuszczu i białka, szklanka mleka 3,8%.
Na nowy rok postanowienie jest jedno: pięćset słów dziennie. Słów wiekopomnych, bo naukowych. Bebe ma silne postanowienie zasłużyć na doktorski tytuł pod choinkę 2012.O ile nie okaże się, że to nie był przypadek, że Majom skończył się długopis właśnie na 24.12.2012. Tylko nie wiadomo o której świat dokona żywota o 24:12, czy o 12:24...no i według której strefy czasowej? Majów czy Betlejemskiej?
Skoro to koniec, to po cholerę Bebe ma spędzać ostatni rok swojego życia na pisaniu czegoś, co przy pomyślnych wiatrach przeczyta tylko Wielki Egzaminator???
"Żyj każdym dniem, jakby miałby to być twój ostatni." Czas otworzyć drugą kaszankę.

