Image Slider

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą odchudzanie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą odchudzanie. Pokaż wszystkie posty

Dieta niskotłuszczowa

30.11.2011
by Ashley-Cooper Cartoons


Zachciało się Bebe deseru, a dokładniej (uwaga będzie kryptoreklama) ryżowego cudaka Müllera. W yam yamowym supermarkecie do wyboru opcje były dwie: toffi i toffi low fat. W Bebe odezwała się stara odchudzaczka: low fat! low fat! - agituje. Ale się przecie nie odchudzam - myśli Bebe sprawnym ruchem przekręcając obydwa kubeczki na tabelkę z wykazem składników. Odchudzaczce, aż szczęka opadła z wrażenia. Toffi low fat miało więcej kalorii niż toffi solo!!! Brak tłuszczu nadrobiono bowiem cukrem. Mimo, że zazwzczaj kaloria jest wyznacznikiem smaku, tym razem Bebe nie poszła tym śladem.

Rząd Wysp Brr trąbi o epidemii otyłości. "Jedz jogurt zamiast lodów! Wybieraj produkty niskotłuszczowe!". Yam yamy masowo szturmują siłownie i półki z dietetycznymi produktami. A koncerny żywnościowe obrastają słoninką, żerując na marzeniach o Świętym Graalu Wagowym i wiecznym szczęściu w Krainie Idealnej Sylwetki. I co się dziwić, że naród wyspowy, mimo boomu na diety, nadal tyje!

Ćma

27.10.2011
Ona znowu ryczy, że waży więcej niż powinna...Ubzdurała sobie przypadkowa liczbę i uczepiła się jej jak ćma żarówki. On już naprawdę nie wie, co ma jej powiedzieć, żeby w końcu dała sobie spokój. Czy nie widzi, że to bez znaczenia?

Bierze jej zapłakaną twarz w swoje dłonie, patrzy głęboko w oczy, aby zobaczyć w nich miniaturę siebie...i mówi z powagą:
- Jesteś piękna.

- Dla Ciebie? - pyta ona z cichą nadzieją tonącego.
- Oczywiście, że dla mnie. Ale też dla wszystkich innych. - Skutek jest odwrotny do zamierzonego. Ona potakuje, wybucha płaczem i pyta dla pewności łamiącym się głosem:
- W środku?
On uśmiecha się dobrotliwie, jak do małego dziecka:
- Tak, ale i na zewnątrz. Jesteś piękna wszędzie.


----
p.s.
Ostatnia szansa by oddać głos na blog Bebe w Konkursie na literacki Blog roku 2011:
Urny zostaną zamknięte w niedzielę o północy.

Dieta do reklamacji

15.09.2011
Dieta odchudzająca to jedyny taki produkt na rynku, który, jeśli nie działa, powoduje, że to klient obwinia siebie a nie producenta.

Kupiła Bebe żarówkę. Wlazła na stół, wdrapała na stołek i, balansując w powietrzu, umieściła żarówkę pod sufitem. Zeszła z prowizorycznego rusztowania bez uszczerbku na zdrowiu, przełączyła kontakt. Nadal ciemno! Po kolejnej turze cyrkowych akrobacji, okazało się, że w żarówce grzechocze. Gdyby żarówka była dieta odchudzającą, Bebe z miejsca zaczęłaby monolog:
- Znowu zrobiłam coś nie tak? Jestem do niczego. Taka prosta rzecz, a ja nawet tego nie potrafię!

Żarówka dietą odchudzającą nie jest. Bebe wsiada na rower i jedzie z paragonem do budowlanego supermarketu wymienić bubel. Szkoda, że trzech lat na diecie nie da się zareklamować.



* podziękowania dla Beyond Chocolate za inspirację

Chuda, chudsza, najchudsza

24.08.2011
Czy to jest konkurs, czy chroniczny brak akceptacji?

http://vitalia.pl/forum10,120761,0_Chuda-czy-chudsza.html 



Rok temu Louise (32 lata, BMI 19.4*) postanowiła zmieścić się w rozmiar 0. To miał być eksperyment, by pokazać co oznacza dla młodej kobiety magiczna cyfra na matce. Reżim diety i ćwiczeń pomógł osiągnąć jej ten cel w 6 tygodni !(BMI 17.6). W 6 tygodni Louise stała się również gwiazdą stron pro-ana. Młode dziewczyny pisały: "Jeśli ona może, to i mi się uda". 2 miesiące zajął Louise powrót do zdrowia (przespane noce, unormowany poziom estrogenu, dobra kondycja psychofizyczna). To miało być ostrzeżenie.

Tymczasem, dzisiaj użytkowniczki portalu Vitalia oglądają zdjęcia Louise na forum i wybierają tą, która jest ich ideałem i celem. Wiele z nich typuje zerową Louise, często przyznając, że mają figurę podobną do tej, która Louise miała przed eksperymentem.

Bebe jest przerażona.
Przerażona odpowiedziami internautek.
Bardziej jednak, przerażona jest brakiem odpowiedzialności ze strony mediów, w tym Vitalii.

Drogie Polki.
Jesteście zadbane, kolorowe, ciekawe, z charakterem.
Każda jest inna, a wszystkie po prostu piękne.

Bywałam na wielu europejskich ulicach, ale na żadnej nie ma tylu pięknych kobiet, co w Polsce! Jestem wami zachwycona! Wam niepotrzebne jest odchudzanie, wam potrzebna jest miłość, zdrowy narcyzm własnego ciała, a przede wszystkim duszy.

Jesteście piękne, takimi jakie jesteście.


To mówiłam ja, Bebeluszek - z lekką nadwagą i dużą odwagą.
howk!

*BMI 19.4 dolna granica wagi prawidłowej

detoks i 5 kostek na minusie

18.06.2011
Czterodniowy detoks zakończony pełnym sukcesem.
5 kostek masła stopionych bezpowrotnie.


Nie był to detoks owocowo-warzywny, ani sokowy, ani owsiankowy. Na magiczne mieszanki pieprzu chilli z cytryną i syropem klonowym też się Bebe nie pokusiła. Nie było też fazy uderzeniowej Dukana ani prób wypicia morza kefiru. Bebe nie poszła tym razem na skróty.

Detoks bebeluszkowy to 4 dni normalnej zbilansowanej diety.
Co do joty według zaleceń osobistego dietetyka.
To warzywa, owoce, ryby tłuste i szczupłe, mięso, ryż brązowy, ziemniaki z twarogiem i chleb.
To codzienny ruch w umiarze, bez wyrzutów sumienia i terminatorowania.
To sen długi i błogi.
To woda z cytryną i zielona herbata.
To poranne słowotworzenie i uczciwe uprawianie naukowości.
To długie wieczorne kąpiele, i błądzenie w labiryntach książkowych liter.

Po czterech dniach detoksu Bebe czuje się w końcu sobą.

Zen powraca, Panika ustąpiła miejsca Mocy.
Kung Fu Panda czuwa.
Jo-jo nie będzie.

Za to będzie Wiewiór wirtualny wieczorową porą, wspólne oglądanie pixarowej magii a na kolację przy świetle ekranu z listy dozwolonej por zapiekany z szynką i mozzarellą i kieliszek czerwonego wina.

howk!

Schody, czyli wszystkoalboniczyzm

16.06.2011
Wspina się Bebe po długich, stromych schodach. Ich szczyt daleki, jakby zamglony. Ale Bebe jest ciekawa, co z tej wysokości będzie widać. Bebe chce też udowodnić sobie, że potrafi, że może, że ją na to stać - musi tylko chcieć. Krok za krokiem, stopnień za stopniem, wspina się do góry.

Początkowy entuzjazm, zaczyna ustępować falom gorąca. Krople potu toczą się po bebeluszkowym karku. Oddech coraz cięższy, a z nimi i kroki. Po jakimś czasie Bebe jest tak zmęczona, że zatrzymuje się w swojej wędrówce. Już naprawdę nie może. Oddycha ciężko. A nawet, schodzi o jeden stopnień w dół. I myśli: Przecież tak nigdy się nie dostanę na samą gorę! Wszystko zawaliłam! Równie dobrze mogę zapomnieć o tym wszystkim! Co za bzdurny pomysł!

Bebe może uwierzyć w to chwilowe szaleństwo myśli, ten jeden stopnień w dół przekreślający wszystko. Może zejść na dół i nigdy nie zobaczyć widoku rozciągającego się ze szczytu schodów.

Ale może też usiąść na schodku, na którym stoi. Złapać oddech. Spojrzeć w dół i zobaczyć ile już przeszła. Rozejrzeć się dookoła, nacieszyć się widokiem wierzchołków drzew. Skoro już tutaj jest tak cudnie, to co będzie na samym szczycie ? A potem, wziąć głęboki wdech i wspiąć się o jeden schodek wyżej...i wyżej...i wyżej.....

z podziękowaniem dla M.Tyrrell

oko w oko czyli 48 kostek masła

30.05.2011
Pojutrze czerwiec. Czas spojrzeć prawdzie prosto w te modre oczy i zobaczyć to czego skutecznie unikało się przez ostatnie pół roku.

Pierś dumna wylewa się z miseczek, paski biustonoszowe znikają w między-przestrzeniach opon plecowych a walki brzuszne znowu skutecznie zasłaniają widok stóp. Bebe się roztyła. Upasła się po same kokardy! Może to wszystko zbite bardziej, umięśnione, ale jednak GRUBE! Szóstki przedniej Bebe nie widziała już dawno. Przepadła w okolicach styczniowych mrozów i, nie ma się co oszukiwać, nie zobaczy jej jeszcze długo. Siódemkowego nadbagażu nie da się jednak w tydzień wysikać.

Osobisty dietetyk twierdzi, że jest 48 kostek masła do zrzucenia. Ładna okrągła liczba. Okrągła jak Bebeluszek, który nie może wyjść z podziwu, jakim cudem udało mu się wrócić do punktu wyjścia? Jakim cudem zaprzepaścił zeszłoroczny trud? Przecież powtarzał sobie, że nigdy więcej...nigdy.....jest tym ciężej, że Bebe wie jak smakuje ta druga szczupła strona...wie i tęskni i boi się, że już nigdy nie będzie jej dane zobaczyć ten drugi brzeg. Poczucie winy sączy się między słowami i oblepia nawet najmniejszą nadzieję.  Bebe jest jedną wielką porażką. Jedną z tych co nawet najprostszej diety nie może utrzymać. Panika. Bebe już wypłakała przez nią niejedna parę oczu. Wdech, wydech, wdech, wydech.

Bebe bierze kredkę woskową i kreśli nią grubą czerwoną krechę.

Zaczynamy od nowa.
Co było a nie jest, głoszą mądre szkolne zeszyty.Bebe spróbuje raz jeszcze.

Tym razem nie będzie szybkiego rozwiązania. Jest za to tabelka Excela z cotygodniową skromną prognozą dwóch kostek masła na minusie. W tej optymistycznej wizji Bebe zacumuje w docelowym porcie gdzieś w okolicach Święta Niepodległości. I howk! W końcu to rok Chudego Śledzia! Bebe, jako Prezes Śledziowy, stawia sobie za punkt  honoru nie skończyć tego roku jako FOKA!!! O nie! 

Dość użalania się nad rozlanym mlekiem. Trzeba działać. Skoro w innych dziedzinach Bebe radzi sobie tak pysznie, to dlaczego nie tutaj? Odpowiedź jest prosta jak bagietka: w innych dziedzinach Bebe radzi sobie tak pysznie, bo nie radzi sobie tutaj. Wszystko, co tam Bebeluszkowi nie wychodzi, znajduje upust w pochłanianych kilometrach kwadratowych czekolady i innego dobra podniebienia. Tak dalej być nie może. Bebe podnosi rękawice i rusza na komplety czesania emocjonalnej wełny bez wspomagaczy. Tak jej dopomóż Kung Fu Pando!

Dziś wszędzie dookoła jest wiosna, a Bebe......

2.05.2011
 °°°
Dziś w bebeluszkowej skrzynce od Bułki Młodszej:

Pewnego dnia, na placu targowym, pośród tłumu ludzi siedział niewidomy z kapeluszem na datki i kartonikiem z napisem: "Jestem ślepy, proszę o pomoc". Pewien mężczyzna, który przechodził obok niego zauważył, że jego kapelusz jest prawie pusty, zaledwie parę groszy... Wrzucił mu parę monet, po czym bez pytania niewidomego o zgodę - wziął jego kartonik, odwrócił na druga stronę i napisał coś....
Tego samego popołudnia, ten sam mężczyzna znowu przechodził obok tego samego niewidomego i zauważył, że tym razem jego kapelusz jest pełen monet. Niewidomy rozpoznał kroki tego człowieka i zapytał go: "Czy to Pan odwrócił kartonik i co Pan na nim napisał ?" Mężczyzna odpowiedział: "Nic co nie byłoby prawdą. Przepisałem Twoje zdanie tylko troszkę inaczej." Uśmiechnął się i oddalił.
Niewidomy nigdy się nie dowiedział, że na jego kartoniku było napisane: "Dziś wszędzie dookoła jest wiosna, a ja nie mogę jej zobaczyć..."

Zmień swoją strategię jeśli coś nie jest tak jak być powinno. A zobaczysz, że będzie lepiej...
Jeśli któregoś dnia ktoś zarzuci Ci, że Twoja praca nie jest profesjonalna powiedz sobie, że Arkę Noego zbudowali amatorzy a Titanica profesjonaliści...!!!

 °°°

Dotąd było tak:
Bebe u Szklanej Małpy w odwiedzinach. Małpa nie w humorze, łypie na Bebeluszka nieprzyjaznym okiem. Bebe schodzi na padół łez i ciężkich myśli. Wyrzuca sobie chaos w insulinie, brak konsekwencji, lenistwo i nadprogramową miseczkę musli dwa dni temu. A może to bieg ponad półtoragodzinny? Wody w Bebe ustały? A może jakiś mięsień rośnie? A może....? 
Pytań tysiąc w głowie, a wniosek jeden: Bebe jest gruba świnia i już nigdy nie uda się jej schudnąć. Dieta odchudzająca  to dla niej frustrujący sposób na utrzymanie wagi. Gooopia waga i goopia insulina. Czemu świat jest taki niesprawiedliwy???!!!!

 °°°

Kilka dni temu Bebe postanowiła po raz kolejny przejąc sprawy w swoje ręce, wierząc teoriom o sile podświadomości, czyli głupocie naszego mózgu, który nie potrafi odróżnić rzeczywistości od fikcji, tego co myślimy i mówimy. Bebe waży się sporadycznie, dając Pannie Szklane Oczko czas na doładowanie baterii i pozbieranie cyfrowych myśli. Tymczasem Bebe myśli:
Chudnę! I mojemu ciału bardzo na rękę, podoba mu się ten cały proces! Czuję się świetnie ćwicząc i jedząc zdrowo i regularnie! Ba! chudnę 0,5kg na tydzień! Co daje 2kg w miesiąc! Czyli do października, zdążę z osiągnięciem celu wagowego jak nic! Będę w szortach rozmiar 38 przekraczać metę maratonu z rekami uniesionymi do góry i uśmiechem zwycięzcy na twarzy! A co! 

Efekt? Waga ruszyła nareszcie w dół! 0,5kg na minusie. I żyć życie jakby lżej....

 °°°

Jeszcze tylko 1 spanie i Bebe też zobaczy wiosnę i poczuje motyle w brzuchu! 


makrela, czyli moc rzeczywistości

17.03.2011
nagle a niespodziewanie bebe zapadła na trzydniową mózgową depresję. że nigdy nie dojdzie do wagowego celu. że to wszystko nie ma sensu. że już ma siebie dosyć. że to całe odchudzanie jest okropnie frustrujące i że może jedyną słuszną metodą jest smacznie dopasowana. na samą myśl bebe zrobiła się przeraźliwie głodna.

wprost-proporcjonalnie do czarności myśli, wzmagało się wchłanianie, a malało spalanie. apogeum nastąpiło przy wczorajszych plackach z jabłkami w okolicach północy. bebe spożyła. pomedytowała z politowaniem nad sama sobą. i poszła spać.

dziś przyszło wybawienie. nie tylko w postaci smagajączch biczami mulionerek, ale i rzeczywistości.

rzeczywistość każdy widzi inaczej. ba! rzeczywistość jest przeoczana! tak często jedziemy na autopilocie, że nie zdarza się nam widzieć rzeczywistość taką jaka jest. czasem lekko przerażająca to myśl.

ten cenny moment rzeczywistej rzeczywistości zdarzył się dziś bebeluszkowi. tuż przed rozpoczęciem zajęć zumby, siedział na długiej drewnianej ławce w klasycznej szkolnej sali gimnastycznej. drewniane klepki, drabinki i kolorowe linie. bebe przypatrywała się kolejce zumbowiczek ustawionych do zapłaty. foka, foka, słoń morski, foka, wieloryb, szprotka, mniejszy wieloryb, wielka foka, mniejszy słoń morski, śledź, foka..........zaraz zaraz, a gdzie w tym wszystkim jest bebe? bebe jest tłusty śledź! no może makrela! ale bebe NIE JEST najgrubsza! ba! bebe mieści się lekko w chudszej połowie tego zgromadzenia! niech żyje rzeczywistość! niech żyje yam-yamowa kuchnia!

bebe podniosła się z ławki, stanęła w pierwszym rzędzie (bo znowu zapomniała soczewek kontaktowych) i postanowiła dać z siebie wszystko. a co!

bebeluchy bywają durne

7.03.2011
durny bebeluch wlazł wczoraj na wagę. o 0,5kg więcej niż w piątek. bezpowodnie.

i dobrze tak durnemu bebeluchowi!

szanujący się odchudzacz waży się tylko raz w tygodniu. bebeluchy w piątko-soboty. a nie, jak ta małolata, co drugi dzień albo i częściej. bo niby co? że ćwiczył ostatnio dużo i systematycznie? że poszedł spać o głodzie? i że kapryśnica szklana miała to wszystko zauważyć? psu na budę! niech się bebeluch uczy pokory. religia niskokaloryczna zakorzeniła się w bebeluchu bardziej niż przewidziano.  trudno to sformatować. potrzebne fakultety u wiewióra. bo odchudzanie to nie matematyka. gdyby była matematyką, to otyłość nie zbierałaby tłustego żniwa. jak zjesz kilo pączków to nie zmagazynujesz kilograma tłuszczu. zmagazynujesz może dwa albo i trzy. a może nic. czynników wpływających jest wiele. a bebeluch w tym roku ani jednego tłusto czwartkowego pączka nie pochłoną. naleśnika tubylczo wtorkowego też nie będzie! takie święta bebelucha nie dotyczą!co nie musi robić wrażenia na pannie szklane oczko.

poza tym co się bebeluchowi uwidziło z tym odchudzaniem? mógłby się w końcu odczepić od tej myśli! puścić ją wolno niech sobie pohasa na łąkach dla frustratów.


bebeluch w obcasach wygląda bosko? wygląda!
czerwona urodzinowa zmniejszyła galaktyki? zmniejszyła!
czerwona urodzinowa dopina się? dopina! (choć jeszcze na bezdechu...)
bebeluch czuje się lepiej? czuje się!
od ponad tygodnia nie było kompulsu? nie było!
insulina w normie? w normie!

no to czego się durny bebeluch stresuje?! że mu waga pokazuje cyferki nie pomyśli?! niech bebeluch dorośnie! i nie wymyśla! niech się uzbroi w cierpliwość! doceni co ma i robi swoje!

howk!

p.s.
czekoladzie i ciastkom śmierdzi spod pachy.

10kg nieszczęścia

10.01.2011
- znowu czuję się grubo - wyznała bebe reasumując naukowe frustracje, tłamszony w zarodku gniew o niezłożone pranie, smutek przeprowadzki, strach przed powrotem, nadchodzącą samotność wyspową, niechciane tęsknoty, ambitne plany powodujące bezsenność, poczucie marnowania czasu i talentu, samobiczujące wyrzuty sumienia, zmartwienia o przyszłość i wczesne stadium hipochondrii.
- hmmm.....a ile chciałabyś ważyć? - zapytał wiewiór z podstępem w głosie.
- 10kg mniej.
- bebe, ty nie jesteś gruba. ważysz po prostu nie tyle, ile byś chciała. powtórz za mną: "nie jestem gruba".
- ....nie jestem gruba.....- bebe powtarza niepewnym głosem, zastanawiając się w czym to ma niby pomóc.
- ważę nie tyle, ile bym chciała.
- ...ważę nie tyle, ile bym chciała.....
- i co? inaczej to brzmi, co?
- yhmmm.....
- bebe, nie jesteś gruba.  ty jesteś po prostu 10 kg nieszczęśliwa. kojarzysz bycie nieszczęśliwą z byciem grubą. jeśli sprawimy, że będziesz szczęśliwa, to przestaniesz też czuć się gruba.

całe szczęście bebe ma wiewióra. 83kg szczęścia! znacznie więcej niż nieszczęścia.

----

bebe do dziś się zastanawia, czy to wpływ hektolitrów bawarki z najtłustszym mlekiem na rynku (3,8%), że ten wiewiór taki mądry?

koniec z odchudzaniem

3.01.2011
bebe odchudzać się nie musi. tak obwieścił wiewiór, po tym jak bebe w przypływie cielesnej rozpaczy zasmarkała mu po raz kolejny pół koszuli. wiewiór to ciało uwielbia. nawet jeśli bebe pod przykrywką hormona akurat się nienawidzi. bebe ma być przede wszystkim szczęśliwa i na takim bycie ma skupiać swe siły. wiewiór wie swoje. każe spisać na zwojach mózgowych postanowienia noworoczne w kolejności priorytetowej:

praca (spójrzmy prawdzie w oczy, to już dawno przestało być hobby):
słowotworzyć profesjonalnie, czyli jednak pchnąć wiekopomne dzieło naukowe ku niechybnemu końcowi.

czas wolny:
- słowo-i-tworzyć amatorsko (czyżby nowe hobby?), czyli skończyć to co się zaczęło. nawet gdyby to coś miało nigdy nie ujrzeć wydawniczego światła.
- dbać o siebie, czyli unikać słodyczy (przede wszystkim), białej mąki (drugorzędnie) i innych węglowodanów (nie dla schudnięcia a dla zdrowotności - jak doktor w. przykazał) i biegać (czyli to co bebeluszki lubią najbardziej)..

wiewiór zakazał kategorycznie:
a. dietowego pajacowania
b. fanatycznego bilansowania
c. platonicznej przyjaźni z panną szklane oczko

natomiast kazał bebeluszkowi zamknąć oczy. postawił go na wyroczni. wynik zapamiętał. ani cyfry nie zdradził. bebe wie tylko tyle, że nie jest tak  źle, jak sądziła. kolejne ważenie przy następnym randezvous. jakąś wczesną wiosną. chyba. ale tylko dla kontroli. czy nie tyje.

bebe nie wie czy to wytrwa. dwa lata usilnego skurczenia odcisnęły piętno na bebeluszkowym żywieniowym bycie. grono wyznawców śledzia też nie ułatwia sprawy. na forach i w pamiętnikach aż roi się od aktualizacji wagowych i nowości chudotwórczych. wiewiór nakazuje vitaliowy odwyk. bebe nie chce jednak tracić kontaktów. za dużo w tym morzu fajnych stworzeń, żeby w nim nie pływać. tylko czy to nie grozi utonięciem pacjentki?

bebe ma myśli przewrotne, że może tak przy okazji i ukradkiem schudnie. choć 1kg w miesiącu. i tym sposobem do 2012 dojdzie i tak do celu. i będzie chudy śledź?

Auto Post Signature

Auto Post  Signature