Image Slider

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą odżywianie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą odżywianie. Pokaż wszystkie posty

Niskotłuszczowa errata

2.12.2011
Poprzedni post wywołał wzburzony odzew wśród polskich czytelników, którzy oskarżyli przeciętnego mieszkańca Wysp Brr o analfabetyzm i arogancje żywieniową. Bebe musi jednak, gwoli sprawiedliwości, przeciętnego Wyspiarza wziąć w obronę. Zwłaszcza jeśli jest nim matka dzieciom na podwójnym domowo-karierowym etacie. Gdyby się dobrze przyjrzeć, Matka Wyspowa niewiele różni się od przeciętnej Matki Polki. Może tylko tym, że pod szkołę dzieci podjeżdża lewą stroną ulicy. Matka Wyspowa, jak każda matka, nie chodzi po zakupy. Ona po zakupy wpada lub leci. Bebe bez potomka nie ma czasu na czytanie każdej etykiety a składy podobnych produktów porównuje raz od wielkiego dzwonu, a co dopiero taka Matka Wyspowa.

Należy jeszcze wyjaśnić, że mieszkańców Wysp Brr tłuszczem zastraszono. Poszło to całkiem łatwo, bo na wyspach wszystko tłuszczem ocieka: kuchnia, potrawy i a zwłaszcza mieszkańcy. Z wybuchem epidemii otyłości na pierwszy ogień poszedł główny podejrzany, czyli tłuszcz. Jesz tłuszcz, jesteś tłusty - głosi złota formuła. Strach to dobry biznes, a produkt z napisem "low fat" oraz "0% fat" sprzedają się na Wyspach Brr znakomicie.

Rewolucja żywienia nie dotknęła jednak cukru, którego na Wyspach dosypuje się radośnie do wszystkiego, jak glutaminianu sodu do zupek chińskich. I tak w przeciętnej sieciowej kawiarni dostaje się automatycznie kawę z mlekiem odtłuszczonym, ale suto posypaną czekoladowym proszkiem z dodatkiem cukru. Na pytanie czy można dostać tą samą kawę z normalnym mlekiem (czytaj pełnotłustym), pracownica kawiarni z pobłażliwym uśmiechem wyjaśnia, że firma kawiarniana postanowiła zadbać o zdrowie klienta i wybrała za niego to, co dla klienta najlepsze. Dziwne tylko, że dla każdego klienta to samo jest najlepsze, czyli mleko odtłuszczone, a nawet i 0%. Dobrze, że Bebe jako arystokratka pija kawę z sojowym substytutem, który występuje tylko w jednej tłuszczowej formie.

Na szczęście dla polskich rodaków urodzili się w kraju, gdzie strach sieją słowa "konserwanty" i "sztuczne dodatki". Wiedzę o naturalnym, organicznym odżywianiu ssali już z mlekiem matki.Matki Wyspowe takiego szczęścia nie miały, wzrastając tłusto na strachu przed tłuszczem, a nie barwnikiem nienaturalnym.

Dieta niskotłuszczowa

30.11.2011
by Ashley-Cooper Cartoons


Zachciało się Bebe deseru, a dokładniej (uwaga będzie kryptoreklama) ryżowego cudaka Müllera. W yam yamowym supermarkecie do wyboru opcje były dwie: toffi i toffi low fat. W Bebe odezwała się stara odchudzaczka: low fat! low fat! - agituje. Ale się przecie nie odchudzam - myśli Bebe sprawnym ruchem przekręcając obydwa kubeczki na tabelkę z wykazem składników. Odchudzaczce, aż szczęka opadła z wrażenia. Toffi low fat miało więcej kalorii niż toffi solo!!! Brak tłuszczu nadrobiono bowiem cukrem. Mimo, że zazwzczaj kaloria jest wyznacznikiem smaku, tym razem Bebe nie poszła tym śladem.

Rząd Wysp Brr trąbi o epidemii otyłości. "Jedz jogurt zamiast lodów! Wybieraj produkty niskotłuszczowe!". Yam yamy masowo szturmują siłownie i półki z dietetycznymi produktami. A koncerny żywnościowe obrastają słoninką, żerując na marzeniach o Świętym Graalu Wagowym i wiecznym szczęściu w Krainie Idealnej Sylwetki. I co się dziwić, że naród wyspowy, mimo boomu na diety, nadal tyje!

Dieta do reklamacji

15.09.2011
Dieta odchudzająca to jedyny taki produkt na rynku, który, jeśli nie działa, powoduje, że to klient obwinia siebie a nie producenta.

Kupiła Bebe żarówkę. Wlazła na stół, wdrapała na stołek i, balansując w powietrzu, umieściła żarówkę pod sufitem. Zeszła z prowizorycznego rusztowania bez uszczerbku na zdrowiu, przełączyła kontakt. Nadal ciemno! Po kolejnej turze cyrkowych akrobacji, okazało się, że w żarówce grzechocze. Gdyby żarówka była dieta odchudzającą, Bebe z miejsca zaczęłaby monolog:
- Znowu zrobiłam coś nie tak? Jestem do niczego. Taka prosta rzecz, a ja nawet tego nie potrafię!

Żarówka dietą odchudzającą nie jest. Bebe wsiada na rower i jedzie z paragonem do budowlanego supermarketu wymienić bubel. Szkoda, że trzech lat na diecie nie da się zareklamować.



* podziękowania dla Beyond Chocolate za inspirację

a niech to, zaraza!

3.06.2011
Czort by wziął te bakterie E Coli! Nie mogłyby zadomowić się na czekoladzie albo ciastkach??? Frytkach lub hamburgerach???

Ledwo się człowiek przemoże, zmieni nawyki, przyzwyczai, a już mu rzeczywistość kopie dołki pod nogi! I to w taki perfidnie uknuty skrzętnie sposób! Niepozornych zarazków kamikadze. Człowiek się stara, żeby jeść jak najwięcej surowizny, bo człowiek wie, że to samo zdrowie. Od samego zdrowia umarło w Keczupowie 17 osób, a w ponad 1700 kamikadze znalazły nowy dom.

W Yam-Yamowie niemal wszystko rośnie z importu: jabłka z Kenii, pomidory z Francji, ogórki z Holandii i ziemniaki z Ekwadoru. Tubylcze warzywo pojawia się, ale sporadycznie. Naukowe mózgi tubylcze i kontynentalne (tym bardziej, że niezgodne, co do bakteryjnej ojczyzny) od tygodnia trąbią, żeby prewencyjnie gotować wszystkie warzywa i owoce. Gotowana sałata Bebeluszkowi się jakoś nie widzi, więc od trzech dni na śniadanie jest szpinak. Z jajkiem jakoś ujdzie. Bebe tymczasem siedzi w kuchni, obserwując rzeżuchę w stołowym ogródku i modli się o jej rychłe wyklucie.

Oczywiście, zamiast europejskiej surowizny, Bebe mogłaby kupić pomidory chilijskie, ogórki amerykańskie i sałatę z Nowej Zelandii. Ale jako ex-hippis, woli jednak przejść na ścieżki warzywnej ascezy niż wspierać precedensowy handel o czarnych węglowych stopach.

 I kto by pomyślał, że Bebe zatęskni za świeżym ogórkiem????
Tymczasem upolowała tubylczą cebulę. Jutro będzie szczypior. Z jajkiem, też wyspowym.

Howk!

Auto Post Signature

Auto Post  Signature