Image Slider

Pierwsze słowo

20.01.2016
Robiliśmy zakłady, w jakim języku Grudka wypowie swoje pierwsze słowo.
Tego nie przewidział nawet Nostradamus. Potomka zgarnęła całą pulę.


[03.01.2016]

Elemelki

17.01.2016
Pięć dni temu Grudka zadebiutowała karierę w Bawarskich Elemelkach*.
Pięć dni z rzędu płakała. Gdy wychodziłyśmy.
Dnia czwartego i piątego płakała też na mój widok**.



Od pięciu dni okupuję miniaturowe ławeczki miniaturowej szatni miniaturowej wiejskiej ochronki. W ręku trzymam gazetę. To dla niepoznaki. Chowam głowę w puchówkach z waty cukrowej i nieba. Zamiast czytać, nasłuchuję. Czy aby moje nie płacze.

Od pięciu dni tkwię w stuporze.
Że to już. Ona tam, ja za chwilę też zupełnie gdzie indziej.
Że pobudki przed wschodem słońca, odprowadzanie, logistyka codzienności, dojazdy do (epi)Centrum Dużego Miasta, kredki na kolanie, etat, gra w ganianego z pociągami, żeby tylko zdążyć odebrać, popołudnia na rodzinną wyłączność, wieczory w szpagacie między odpoczynkiem, obowiązkiem a przyjemnością.

Smuteczek.
Choć i radość, że mi ten jeden rok był dany.

Sadzam ją sobie na kolanach.
Ukradkiem próbuję wykuć w marmurze pamięci ten zapach i ciepło.
I gdy miniaturą dłoni głaszcze moje policzki, by wetknąć palec w czeluść nosa.

 
*Sztuk 10 do 12 - jeszcze nie ustalono. Obecnych zawsze (i na szczęście?) siedem. W tym oprócz, oprócz Grudki, pięciu chłopaków. Pięciu na pięciu ubranych na niebiesko. Czterech na pięciu w swojskiej kreacji: rajstopki + koszulka.

**Bo dlaczego? Dlaczego Pani Krysiu po godzinie stwierdzasz, że przeładowały mi się neurony?! Nie chcę do domuuuuuuuu!

(...)
W kuluarach z NaszymiPaniami:
- Proszę przynieść smoczek dla Grudki.
- Nie używa.
- Nie używa? Do zasypiania też nie?
- Nie.
- A może butelkę? Butelkę z mlekiem?
- Nie.
- A przytulankę ma?
- Ma wiele, ale do zasypiania nie zażywa***.
- Hmmm.... Proszę przynieść łóżeczko turystyczne, żeby zasypiała tutaj w podobnych okolicznościach jak w domu.
- Grudka nie ma łóżeczka.
- Nie ma?
- Na materacu śpi.
- Ach. Acha. Hmm. Dobrze. To może spać z innymi dziećmi na materacu. Ale śpiworek! Śpiworek koniecznie.
- Skoro koniecznie...
- ??
- Nie przepada. Najlepiej jej niczym nie przykrywać, gdy zasypia.
[Tu łuna godna Rzymu]


***W tej materii nastąpiła zmiana nastroju. Radykalna. O czym będzie być może, w którymś z następnych odcinków. Tymczasem:

[Kurtyna]


Poślizg

10.01.2016
Zbieżność kreacji jest zupełnie przypadkowa


Pojechać do Stumilowego Lasu na sylwestrową zabawę na cztery dni, a wrócić po dwunastu. Biba na bogato, powiecie? Nie. Niestety, nie. Opóźnień w powrocie do rzeczywistości nie sponsorowała zima zaskakująca kierowców ani przypływ procentów w trunkach. Powody były dwa.

Pierwszym: teutońska miłość do recyclingu, która kontenerem zatarasowała Wiewiórowi drogę i perfidnie zepchnęła go na ulicę podstawiając pod nogi krawężnik. Wiewiór z przodu przytroczoną miał Grudkę, a z tyłu plecak pełen sylwestrowych zakupów. Wiewiór dokonał piruetu w locie, by jajecznicę zrobić nie z własnej córki, a z niedoszłego potomstwa niosek z Niedersachsen. Grudka ocalała, tuzin jaj (ze stali?) też, kostka Wiewióra już nie za bardzo.

Powodem drugim stała się poczekalnia pogotowia w dzień sylwestrowy, gdzie przez długie godziny Wiewiór wszerz i wzdłuż, od lewa do prawa i od góry do dołu  g o d z i n a m i  rozwiązywał kostkę Rubika i wdychał koktajl z mikroorganizmów. Te ostatnie użyły Wiewióra jako szalki Petriego i namnożyły się dobę później, objawiając łuną gorączki.

Zamiast na dworzec, Wiewiór pokuśtykał do lekarza i dostał urlop do końca tygodnia.
I byłoby to wspaniałe zakończenie i jeszcze lepszy początek Nowego Roku.
Byłoby. Gdyby nie inwazja.

Mikroorganizmy dokonawszy aneksji Wiewióra, przystąpiły do ofensywy na Grudkę. A jeśli na nią, to i na mnie - wszak jesteśmy nadal naczyniem (mlekiem) połączonym. Co się stało po tym, wymazałam z pamięci bez wahania. Co nie było trudne, WSZAK brak snu i majaki w malignie sprzyjają amnezji.

(...)
(Silny) pociąg do snu.


(...)

Na 2016 życzę sobie i Wam: Kroków. Wzwyż i do przodu.
A jak się zdarzy posiedzieć, na którymś ze schodków - przyjemnych widoków.


p.s. Tu, proszę Narodu, można sobie kupić oryginalną Wasiuczyńską:
http://aukcje.wosp.org.pl/oryginal-ilustracji-pan-kuleczka-i2686957
A tu morze turkusu od Alcydła:
http://aukcje.wosp.org.pl/komin-blekitno-seledynowy-i2692983
A tu Lookarnę (Galeria pod Chmurką) w kosmicznym wydaniu:
http://aukcje.wosp.org.pl/ilustracja-z-kosmonauta-i2709325 

p.s.s. A kto Wasiuczyńskiej nie zdąży kupić, ale przebywa w Krakowie, może sobie oryginalną (i żywą!) Wasiuczyńską obejrzeć. Ba! Przy odrobinie szczęścia - nawet dotknąć! http://wasiuczynska.blogspot.de/2015/12/wystawa-w-nowohuckim-centrum-kultury.html

p.s.s.s. Dla tych, co równie lotnie wracali do codzienności, przypominajka:
Styczniowy Bebe-Kalendarz do wydruku i na pulpit do pobrania tu:
http://bebeluch.blogspot.de/2015/12/kalendarz-2016-styczen.html

Kalendarz 2016 - Styczeń

28.12.2015
Czekałam na ten moment od jakiegoś czasu. Czasu, który można policzyć już w latach, a niedługo nawet w ich dziesiątkach.

Nie wypada jednak dłużej czekać. Na odpowiedni moment, wenę, papier, stalówkę, wydawcę, sponsora, mecenasa, gotówkę, odpowiednią zawartość talentu w talencie, lekkość kreski, TEN pomysł, na gotowy (i idealny) projekt, aż się będzie wystarczająco dobrą. Na odwagę też nie wypada już czekać.

Wypada jednak: przestać dumać, kminić, rozdrabniać się w szczegółach, stać w przedsionku i spoglądać przez szparę drzwi.

Wypada: robić.

Otworzyć te cholerne drzwi.
Zrobić pierwszy krok.
A potem następne.
Co w 2016 zamierzam czynić. Z premedytacją.
Czego i Wam życzę.

Zatem, proszę Narodu, oto światowa premiera.
Bebe-Kalendarz na 2016! Za darmo i dla wszystkich.
W dwóch wersjach. A co!

Co miesiąc nowa kartka.

#1 Styczeń. Wersja do wydruku:


Do pokolorowania (lub nie) przez Was, Wasze dzieci, kuzynki, kolegów z pracy, przypadkowych gości, psa, teściową lub księgowego. Do ściągnięcia tutaj: Klik! Klik!


#1 Styczeń. Wersja na pulpit i w technikolorze:
 Wystarczy kliknąć w obrazek i zapisać sobie na dysku.



 Bierzcie i cieszcie oko!

✴✴✴ Ho! Ho! Ho! ✴✴✴

23.12.2015
Posprzątane mieszkanie: Jest!


  Zapakowane prezenty: Są!


 
 Grudkoodporna choinka: Jest!

 
Zatem pierwsze Święta w Trójcy czas zainaugurować:

Od Święta, nie dajcie się kochani zwariować. W Nowym Roku zaś zaszalejcie i zróbcie coś w końcu tylko dla siebie. Nawet gdyby to miała być tylko kanapka na śniadanie. A złote rybki w dwupaku rozdaję hojnie i każdemu, żeby Wam się wszystkie ale to wszystkie marzenia spełniały. Mua!

....tylko ktoś jeszcze musi pojechać po karpia trzy wioski w prawo....
....i usmażyć frytki, potem je zmielić, uformować w kulki i znowu usmażyć na głębokim tłuszczu. Wiem! Cholesterol skacze już przy czytaniu przepisu. Wiewiór wybrał jednak ten pogrom trzustek i koszmar cukrzyków w ramach wzbogacania polskiego stołu wigilijnego. Spierać się nie będę. Smakuje lepiej niż brzmi. Na szczęście.

Robótkowiczów 2015 poproszę jeszcze tędy: Klik! Klik!

Gwiezdna premiera

19.12.2015
A propos wczorajszej premiery.....Parzę kawę zbożową w kuchni i słyszę:





Transkrypcja z wolnego wybiegu:
- Kuu-Czysz... Kuu-Czyszzzz..... Poddaj się ciemnej stronie mocy. Użyj gniewu i zniszcz ten bastion buntowników!
Polimerowa wieża spada na podłogę, Grudka chichocze:
- Dobra robota Padawanie* mój!

*Uczeń mistrza Jedi


☃☃☃ SPECJALNA PRZEDŚWIĄTECZNA OKAZJA ☃☃☃
Grudka wystąpiła gościnnie u Olgi "O tym, że" --- klik, klik! 
W cyklu "Utulić lekturą" dzieli się jedyną słuszną pozycją. Mua!

Kiermasz

8.12.2015
Wróciłam, przeżyłam.
Debiut w  doborowym towarzystwie (Stella ❤ Zosia Gasik ❤) ma mniejsze oczy. Zwłaszcza, że obrodziło w Matki Nosicielki, które łowiłyśmy (chciałoby się powiedzieć z tłumów...) na magnes cud-gatków w wersji mini.
Było tak:

Zdecydowanie wygrałyśmy w konkursie na najładniejszy stragan.
Foto: Zosia Gasik


Do wyboru, do koloru :) Foto: Zosia Gasik

Bebekartki z Bebeautorką [Chyba jednak za krótkie te włosy.]
Foto: Zosia Gasik

Pierwszy w życiu kiermasz świąteczny okazał się sukcesem średniego kalibru - czyli świetny początek, prawda? (słyszę jak się cieszycie i zacieracie ręce! słyszę!). Sukcesem jednak wielkim jest, że 50 różnych motywów Beberazkowych doczekało się własnych guziko-przypinek, a 9 wylądowało na pocztówkach. NARESZCIE! Fanfary, oklaski, owacje!

Jest podstawowa komórka społeczna, są pomocnicy Świętego M., jest coś dla fanów motoryzacji,
są czworonogi różnej maści, torty, kwiaty, hulajnogi oraz cała bateria złotych rybek spełniających życzenia.

A teraz do tych zacierających ręce: W związku z tym, że na Wasze szczęście nie sprzedało się wszystko, całe pozostałe dobro zostało dziś zapakowane i zaniesione na pocztę. Jedzie sobie to dobro z Bawarii do Krakowa i od przyszłego tygodnia (o ile Poczta Polska nie zawiedzie) będzie dostępne w sklepie Absurdalia na ul. Grodzkiej 42 w Krakowie. Bierzta co chceta!

Pomysł własnej lady w internetach rozważam. Niechże to będzie hasło na 2016.

Jedno pytanie na przyszłość do wielbicieli pocztowych kartek:
Lepsze zwykłe czy składane?
Jakie kupujecie? Jakie wysyłacie?
Bo się Bebe produkcja bardzo spodobała i nabrała apetytu. Nakarmić trzeba.

Auto Post Signature

Auto Post  Signature