Image Slider

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą góry. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą góry. Pokaż wszystkie posty

O powrotach i związkach na odległość

7.09.2011

Bebe we francuskim supermarkecie z "Małym Brie" w roli głównej.

Było bosko. Szczyty francuskie i niemieckie zdobyte. Morze piwa wypite. Góry Quarkspeise pochłonięte (dużo serka homo zmieszać z dużą ilością owoców rożnych. Zamieszać. Podzielić z się z przyjaciółmi. Zjeść.). Salwy śmiechu i wodospady potu wylane. Bagietka z kozim serem na zamku w Wogezach zaliczona. Cudza ciotka sernikiem nakarmiona. Wiewiórowe buty do wkładek schodzone i zamienione na nowe, bardziej sportowe. Razem z przyjaciółmi wszystkie sześć części Star Wars obejrzane. I niech moc będzie z Nami!
Tymczasem Potomek Cudzy, zwany też Małym F., o trzy miesiące starszy niż poprzednio, powiększył swa dietę o torebki papierowe, kurz z podłogi, kant stołu i surową marchewkę w całości. Kąpać się nadal nie lubi i skutecznie tego stanu unika.

Teraz Bebe przepakowuje plecak. Nabywa drogą kupna trzy kilo żytniego chleba i osiem kalarepek (bo w Yam-Yamowie owych jeszcze nie wynaleźli a Bebe bardzo lubi, zwłaszcza na drugie śniadanie). Wsiada w samolot i wraca na Wyspy (nadal) Deszczowe i Mgliste. Do kolejnego spotkania z Wiewiórem 4 miesiące. Tego jeszcze nie było.

Dla uspokojenia Bebe przeczytała dziś w sierpniowym wydaniu Wysokich Obcasów, że związki na odległość mają szansę przetrwania li i jedynie wtedy, gdy przekroczą magiczną liczbę ośmiu miesięcy. Bebe i Wiewiór mają staż satelitarny już niemal dwuletni. Jest zatem szansa. Choć krokami Monici Bellucci (staż satelitarny z Vincentem Casselem: 12 lat) Bebe kroczyć nie zamierza.

Alchemia pakowania

26.08.2011
235 kwestionariuszy i 105 dziecięcych notatników obrazkowych, przerobionych na powidła z tabelek i wykresów, leży równiutko poukładana w komputerowej spiżarce. Będzie trzeba to jeszcze ku naukowej pamięci opisać, ale to dopiero jesienią. Tymczasem Bebe zamyka laptopa i jedzie z Wiewiórem na tydzień w góry Czarnego Lasu. Start na przystanku tramwajowym przy Kaczym Zębie (od kiedy kaczki mają zęby? To musi być jakaś autochtońska odmiana). Wiewiór przybędzie sam z warsztatu, a Bebe przytacha dwa plecaki spakowane wczoraj wieczór z wielkim namaszczeniem i ładunkiem umysłowym.
A było to tak:

Wczoraj wieczór Wiewiór wyciąga się na łóżku jak długi.
- A co ty robisz ??? - pyta Bebe z lekkim wyrzutem w głosie - Przecież miałeś się spakować...teraz, żeby nie robić tego rano przed pracą.
- No właśnie się pakuję.
- Tak?
- Muszę tu poleżeć i pomyśleć, co spakuje. To bardzo ważna cześć pakowania.

Dwie minuty później, Bebe kładzie się obok Wiewióra:
- I jak ci idzie?
- Dobrze.
- Spakowałeś się już?
- Nie, jeszcze nie.
- To co teraz obmyślasz, skarpetki czy podkoszulki?
- Do tego jeszcze nie doszedłem.
- Rozumiem. To może jak już tak myślisz, to pomyślisz i za mnie?
- Hmmm....
- No tak, nie potrafisz się skupić na dwóch plecakach na raz.To ja idę pod prysznic.

Bebe wraca z łazienki a Wiewiór nadal leży na łóżku jak leżał.
- I jak postępy?
- Jestem spakowany.
- W myślach czy na jawie?
- Na jawie, myślisz żeby wziąć sweter?

°°°°
Niezbadane są Wiewióry. Najcieńszy sweter w paski wcisnął się ostatnim rękawem do plecaka.

A Bebe ma dylemat, jedna czy dwie pary butów?
Aparat na pewno!

Zapach domu

17.05.2011
Menadżerom kosmonauty tak spodobała się bebeluszkowo-wiewiórowa kojąca obecność, że tydzień później znowu przemierzali szlaki Czarnego Lasu. Cztery i pół hobbita na drodze do Góry Złotego Sernika.


Stopniowe zwiększanie obciążenia podobno służy mięśniom. Kosmonauta w dumnym wieku 7 tygodni podszedł do bebeluszkowych treningów górskich poważnie. W ciągu sześciu dni przybrał na wadze cały kilogram. Bebe też cięższa, dwa razy tyle. Nie wie tylko, czy to już tłuszcz, czy może szczęście tyle waży.


Sernik trafił się psychodeliczny, o co podejrzewa się osiem rodzynek wciśniętych między nadzienie a kruchy spód. A może to wygłodniały aparat rozpoczął konsumpcję wizualnej treści, ledwo ciągnąc na oparach pustych baterii?


°°°
Leży Bebe z Wiewiórem w rajskim łóżku. Bebe wtula twarz w białą poszewkę w drobne kwiatki. Podnosi się nagle i wykrzykuje odkrywczo:
- Ta poduszka pachnie domem!
Wiewiór wdycha powietrze przez poduszkowe warstwy i stwierdza:
- Pachnie mną!
- Pachnie jak dom. - powtarza Bebe, starając się zapamiętać ten zapach na dłużej.
- A ta? - pyta Wiewiór podając Bebe zieloną poduchę.
- Ta pachnie proszkiem do prania.- Bebe odrzuca zieloną na bok i sięga po białą w kwiatki - Ta pachnie domem.
- Ty też jesteś moim domem.- Wiewiór całuje Bebe w środek czoła, tak jak tylko Wiewióry potrafią.

°°°

Dzisiaj żelazny ptak zabierze Bebe czarterem na bezwiewiórową stronę szklanej tafli.
Bebe zabierze tylko jeden gigabajt wspomnień i dwa bochenki chleba na najprawdziwszym zakwasie.

kalarepka z truskawkami

9.05.2011
z pozdrowieniami z raju....



w raju jest lato.
i jedzenie ma smak.
kalarepka z truskawkami i chleb na zakwasie od chłopa.
tradycyjny sernik z wiśniami. i jeszcze pół z makiem - nie idą w boczki.
majestatyczne góry czarnego lasu przebywane codziennie z sześciotygodniowym kosmonautą zamiast plecaka.
kosmonauta w pasiastej chuście śniący ufnie na bebeluszkowej piersi o rzekach mlekiem płynących.


raj to ramiona wieczorową porą, szepty gorące i pewność, że tu jest dom.



raj to najprawdziwsze życie, bez wydumania i komplikacji.




bebe jest szczęśliwa.

Auto Post Signature

Auto Post  Signature