Image Slider

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą buty. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą buty. Pokaż wszystkie posty

Bieganie na desce

23.08.2011


Hrabiowskie stopy Bebeluszka nie znoszą nawet poduszek. Cichobiegi najnowszej generacji wyposażone w błękitny system amortyzacji, nie spełniając wymogów amatorskiego zapału, zostały odarte z łagodzącej wstrząsy techniki. Poduszki cichobiegom amputowano.

Sąsiadka z dzieciństwa, spała na desce dębowej, bo jej to dobrze na plecy robiło. Polecała owe praktyki wówczas czteroletniej Bebe w ramach profilaktyki skrzywień kręgosłupa. Bebe nigdy się do tej filozofii nie przekonała, za to była wierną wyznawczynią ciasta z budyniem autorstwa sąsiadki. Jednak bieganie na podeszwie twardej jak deska najwyraźniej dobrze jej robi, zwłaszcza na niezidentyfikowany ból mięśni śródstopia (nie mylić z otarciami i odciskami, bo do takowych cichobiegi się nie przyczyniły).

Teraz Bebe może znowu łapać wiatr we włosy. Tylko gdzie ten wiatr? Od trzech dni panuje w Czarnym Lesie piekarnik bez termoobiegu. Nawet noce nie przynoszą ulgi. Bebe topi się jak czekolada w palcach trzylatka. Bieganie w takich okolicznościach przyrody zakrawa o sport ekstremalny. Bebe woli jednak moczyć nogi w stawie i oglądać z daleka zapocone twarze samców alfa, którym najwyraźniej zakalec słoneczny nie grozi.

Daj paznokieć, a wezmą stopę.

12.08.2011
Bogowie bywają wymagający.
Na przykład bogowie stóp biegacza długodystansowca, czyli buty do biegania.

Stare cichobiegi zażądały w ofierze trzech paznokci. Na ta wieść, paznokcie sfioletowiały, zaszły mgłą i zeszły cicha honorowa śmiercią. Nowe ich wcielenie odrasta przykryte gruba warstwą karmazynowego lakieru, ale Bebe na dalsze straty nie może sobie pozwolić. Zwłaszcza, że lato w Czarnym Lesie odkręciło kurek i leje żar z nieba wodospadami, a sandały zakupione w maju w końcu doczekały się wyjścia na światło dzienne.

Zatem, tuż przed wyjazdem z Yam-Yamowa, Bebe dokonała zakupu nowego obuwia: firma ta sama, tylko kolor inny, choć jak zwykle okropny. Bebe ma silne podejrzenia, że buty do biegania produkowane są w tej brzydocie, by zapewnić im wyłączność na czynności ściśle sportowe. Estetyczne oburzenie, uśmierzył Pan w sklepie lukrując bebeluszkową dumę i określając jej półtoraroczne truchtanie, jako profesjonalne. Tak oto Bebe stała się wyznawczynią nowiuśkich, błękitnych, wyściełanych poduszkami i o pół numeru za dużych cichobiegów..

Pan w sklepie zapewnił, że nowi bogowie bebelowych stóp będą solidni i wspierający. Tacy też są, ale czemu w opisie nie uwzględnił wrodzonego lenistwa?!  Po 40 minutach ciągłego tuptania, mięciutkie dotąd poduszeczki zaczynają uciskać śródstopie prawe. Po 50min ucisk ten staje się na tyle uciążliwy, że nie da się już udawać, że Bebe nic nie boli. Po 60min Bebe zaczyna wierzyć, że jednak jej zaraz nie przejdzie. Po 70min zaczyna chyba lekko utykać. A po 80min ciągłego biegu stwierdza, że jak tak dalej pójdzie to cała stopa sfioletowieje i pójdzie śladami paznokci.

Bebe jest sfrustrowana. Zamiast przepustki do maratonu, kupiła bilety na sprint. Na pana w sklepie z butami nakrzyczeć może dopiero za miesiąc, ale czy do tego czasu nie ukradną go młodociani wyspowi rewolucjoniści?

Budżet nadwyrężony romansem z krajowym dentystą, pozwala na zakup trampek.
Bebe wraca zatem do korzeni.

Auto Post Signature

Auto Post  Signature